To, że drastycznie spada odsetek Polek, które planują mieć dzieci, pokazuje dobitnie także badanie „Postawy prokreacyjne kobiet”, które CBOS przeprowadził w drugiej połowie zeszłego roku. Według niego 68 procent badanych kobiet w wieku 18-45 lat nie planuje mieć dzieci wcale.
Ja mam dokładnie tak samo, z tym ze bez problemów zdrowotnych. Zresztą w tych czasach nie ma z kim robić dzieci, nawet jak facet jest początkowo zadowolony z ciąży partnerki to często
Spotykamy się jak dzieci w szkole na parę godzin, on przyjeżdża do mnie do pracy i gotowe Mamy kontakt na tel non stop, godzina ciszy to najdłużej, niby planuje wspólne życie ale za rok
miesięcy). Wyjazd bez dzieci to jest niewątpliwie całkiem inna bajka niż wyjazd z dziećmi. Polecam. Czytaj więcej Pt, 10-11-2023 Forum: Auto-Moto - Re: OT cześć, Piękni jak tam forma? Re: AIl in Nie znalazłam takiego hotelu z opcją dla dzieci. To są zwykle hotele z naciskiem BEZ dzieci. Ale może coś się zmieniło.
Odp: NIEMCY - nasz wyjazd i życie w Niemczech. Polska zawsze mi bedzie pieknie pachniec, lecz tam czlowieka miejsce na Ziemi, gdzie bezpieczny dom. Przez 23 lata zycia w Niemczech /Nadrenia i Saksonia/ nie spotkalam sie z wyjatkowa niezyczliwoscia, czy odrzuceniem. Wszedzie mnie szanowano i doceniano moja prace.
lirik lagu semua kata rindumu semakin membuatku tak berdaya chord. Oto czym kończy się życie bez ślubu! Rafał przed laty mówił, że tylko miłość się liczy, że żaden urzędnik nie będzie mu zaglądał pod kołdrę, że do szczęścia nie jest mu potrzebna papierologia. Wierzył w to, kiedy związał się z Kasią - piękną, mądrą i zaradną. Po latach okaże się, że o ile ona była zaradna, to on naiwny - tak o sobie mówi. Chociaż wszyscy naokoło się rozwodzą, Rafał myślał, że oni zawsze będą razem. Ale po 15 latach wspólnego życia, ukochana wystawiła mu walizkę za drzwi. - Okazało się wtedy, że cały mój życiowy dorobek to ta jedna walizka i kilkanaście tysięcy złotych oszczędności na koncie. A przecież bardzo dobrze zarabiam. Myślałem sobie, jak mogłem do tego dopuścić, żeby w wieku 40 lat zostać bez własnego mieszkania, z kilkoma ciuchami i perspektywą zaczynania wszystkiego od nowa - mówi Rafał. Kiedy poznali się Kasia miała 25 lat. Właśnie kupiła mieszkanie w samym centrum Warszawy, piękne, duże, wysokie. Zamieszkał u niej, swoją kawalerkę na początku wynajmował, ale miał dość użerania się z lokatorami, więc w końcu ją sprzedał. Część pieniędzy przeznaczył na remont wspólnego mieszkania, a właściwie Kasi mieszkania, choć wtedy jeszcze myślał, że jest ono wspólne. Kupił nowe meble, wyposażenie. Za część pieniędzy wybrali się w podróż do Brazylii, a za rok do Nowego Jorku. Lubili podróżować. A na to były potrzebne pieniądze. Kasia spłacała wysoki kredyt za mieszkanie, więc żyli za jego pensję. Twoje to, co na papierze Kilka lat temu zauważył, że co innego jest dla niego ważne. Chciał spokoju, proponował, żeby sprzedali mieszkanie i kupili dom za miastem. Ona ciągle miała nowe pomysły na życie i nie zamierzała zwolnić tempa. Ostatnie wakacje przed rozstaniem spędziła z przyjaciółką, wybrały się do Włoch, a on wyjechał na wieś do rodziców. Po powrocie Kaśka stwierdziła, że oboje chyba widzą, że ich drogi się rozeszły. Prosił, żeby dała jeszcze jedną szansę. Zgodziła się. Nadal mieszkali razem. Kłócili się, chociaż wcześniej w ogóle na siebie nie krzyczeli. Po jednej z awantur usłyszał, że ma się wyprowadzić, że ona wychodzi na dwie godziny, a jak wróci, chce być sama. - Pomyślałem, że wyjdę, a jak ona ochłonie, to może jeszcze będzie dobrze. Zabrałem tylko ciuchy i kosmetyki. Nie było dobrze. Zostawiłem wiele lat mojej pracy. Wyremontowałem to mieszkanie, utrzymałem nas, bo Kaśkę zżerał kredyt. I zostałem z niczym. Uświadomiłem sobie, że ona ma w ręku wszystkie asy - mówi Rafał. Twarde prawo, ale prawo Rafał od prawnika, usłyszał, że może domagać się zwrotu pieniędzy włożonych w remont mieszkania, ale musi pokazać faktury na swoje nazwisko. Zgodnie z literą prawa ani przeprowadzenie remontu, ani wspólne zamieszkiwanie, ani nawet łożenie na owe mieszkanie, nie są podstawą do nabycia praw współwłasności. O tym Rafał nie pomyślał. Po kilku tygodniach poszedł zabrać swój sprzęt, jest audiofilem, więc kupił dobry wzmacniać i kolumny. Ale zamki w drzwiach były już wymienione. Zadzwonił, żeby mu oddała chociaż część rzeczy, a ona na to, że wiele lat żył w jej mieszkaniu, to powinien wykazać odrobinę wdzięczności. Chciał, żeby oddała płyty, ale ona stwierdziła, że należą do niej. Napisała SMS-a, że jak będzie ją nachodził, to wezwie policję. - Gdybyśmy byli małżeństwem, to mógłbym walczyć o podział majątku, a tak nie miałem absolutnie żadnych praw. Wyszedłem na kompletnego głupka. Mam mieszkanie tylko dzięki temu, że rodzice sprzedali gospodarstwo po dziadkach. Serce mi pękało, kiedy pomyślałem, że nie będę mógł już tam pojechać. Dziś już moje motto życiowe nie brzmi "miłość jest cierpliwa, nie unosi się gniewem, nie szuka swego", ale "kochajmy się jak bracia, a liczmy jak Żydzi". Frajerem można być tylko raz w życiu - mówi Rafał. I póki śmierć nas nie rozdzieli Rafała doskonale mogłaby zrozumieć Weronika. Ona też została z jedną walizką i dzieckiem na ręku. Ona też mówiła, że tylko miłość się liczy, że wiele par żyje w związkach partnerskich i są szczęśliwi. Nie była wielką przeciwniczką wesel. Ślubu z Szymonem nie mieli, bo jego rodzice sprzeciwiali się temu małżeństwu. Nie chcieli wesela na którym będzie tylko jej rodzina. Tak jak jego rodzice nie chcieli zrozumieć, że nie dla Weroniki zostawił pierwszą żonę, tak teraz obwiniali ją o rozpad małżeństwa swojego syna, nazywali Kochanicą, nawet kiedy urodziła się córeczka. Po rozwodzie i podziale majątku kupił mieszkanie, w którym zamieszkała ich rodzina. - Od początku urządzaliśmy je razem. Wzięłam kredyt, żeby je wykończyć - 100 tys. złotych. Do dziś go spłacam. Teraz marzę, żeby mieć chociaż połowę tej kwoty - mówi Weronika. Samochód również był na jej partnera, bo to on głównie prowadził. Działkę nad morzem kupili wspólnie. Akt własności był na oboje. I to jedna rzecz jaka została z ich wspólnego majątku po śmierci Rafała. Dzięki temu mogła... spłacić swoją niedoszłą teściową. - Razem byliśmy ponad 10 lat. Nasze życie niczym nie różniło się od życia przeciętnej rodziny. Pracowaliśmy, wychowywaliśmy dziecko. Mówiliśmy nawet o tym, żeby wziąć cichy ślub cywilny, tylko my i świadkowie. Nie zdążyliśmy. Szymon zginął w wypadku samochodowym - mówi Weronika. Kochanica nie ma głosu Pogrzeb postanowiła zorganizować matka i była żona, chociaż Weronika zapewniała, że poradzi sobie. Na pogrzebie nie rozmawiały z nią, kondolencje złożyli tylko ich wspólni przyjaciele i jej rodzina. Weronika nie poszła nawet na pożegnalny obiad. Bolało, bo przecież Julka to ich wnuczka. Wróciła do swojego domu, gdzie wszystko przypominało jej Rafała. Tutaj czuła się bezpiecznie. Ale po trzech tygodniach od pogrzebu odstała pismo od prawnika niedoszłej teściowej, która żądała, żeby wyprowadziła się z domu jej syna. - Zbaraniałam. Myślałam, że to nieprawda, że ona nie może mi tego zrobić. Próbowałam rozmawiać, ale się nie dało. Nie wiem, skąd znalazłam wtedy siłę, żeby iść z nią na wojnę - mówi Weronika. Weronika wysądziła część ich wspólnego majątku, który należał się córce, bo w świetle prawa Weronice nie należało się nic. Teściowa próbowała udowodnić, że dziecko nie jest Szymona. Proces trwał dwa lata. Weronika była wykończona. Sprzedała swoją i córki część działki nad morzem, zaciągnęła kredyt na 30 lat. Dzięki temu może teściowej spłacić mieszkanie, z którego nie chce się wyprowadzać, bo to ich dom. - Szymon w grobie się przewraca, jak widzi, co wyprawia jego matka. Mam ogromny żal do jego rodziców. Ale też i do siebie - za brak wyobraźni. Przecież to wszystko można było uregulować na wypadek śmierci. Ale czy zdrowym młodym ludziom, którzy się kochają, chce się o tym myśleć? Żałuję, że nie zalegalizowaliśmy tego związku chociaż w USC. Dzisiaj wiem jedno, związki partnerskie dobre są dla młodych ludzi, którzy jeszcze chcą się bawić, ale nie dla rodziny, która buduje wspólną przyszłość i wspólny majątek - mówi Weronika.
ostatniepodejscie 30 czerwca 2014, 20:27 Czy wyobrażacie sobie życie bez dzieci? Pytanie raczej do osób które ich jeszcze nie maja. Dołączył: 2011-08-17 Miasto: Pitcairn Liczba postów: 1907 30 czerwca 2014, 21:08 Myślałam że ja jedyna taka "nienormalna" jestem. Mam 25 lat, nie wyobrażam sobie rodzić i wychowywać dzieci. Większość koleżanek już ma, nawet po 2 a te co nie mają rozpływają się w zachwytach nad dziećmi. A ja nie lubię i koniec, nie rozczulają mnie, nie budzą żadnych uczuć. Nie wiem co będzie za 5, 10 lat, ale póki co... nieee Dołączył: 2014-06-13 Miasto: Lublin Liczba postów: 1065 30 czerwca 2014, 21:09 Własnie dla tego autorka zadała dzis to pytanie. Dzieci kocham nad zycie, ale mino prawie lat 32 jeszcze sie na nie nie zdecydowałam. mam metlik w głowie. szczeze to chyba sie boje ze nie podołam, mimo ze potrafie sie zaopiekowac nawet noworodkiem, dzieci lgna do mnie, zreszta ja do nich tez. nie mówie nie, ale kiedy ?????Czego tu się bać? Z całą pewnością dziecko to wielka odpowiedzialność, sporo zmartwień (chociażby choroba dziecka), ale i wiele radości :)) kokomokokoko 30 czerwca 2014, 21:10 Jestem jeszcze młoda, kiedyś chciałam mieć dzieci (dwójkę- najlepiej chłopca i dziewczynkę).Dziś nie chce mieć, chce się wykształcić,a mój kierunek wymaga ode mnie ciągłych poświęceń. Czyli praca + nauka najlepiej zaocznie i robienie co dwa lata dodatkowych uprawnień... A w tym zawodzie kobiety z reguły mają problemy z założeniem rodziny(bo kończy się studia w wieku około 30lat) ,a co dopiero o dziecku...Poza tym praca głównie na wyjazdach i wizja co 2-3 lata przeprowadzki (zniechęca dodatkowo do dzieci)A poza tym ostatnio wyszło,że mam problemy z tarczycą, i to jest genetyczne(moja mama ,tata ,siostra, lekarka też zwróciła uwagę,że brat jak na jego wiek(18 lat) ma już podejrzane wyniki i ,że ma kontrolować co minimum pół roku,bo i on ma "dziwne" wyniki jak na swój wiek. A ja mam zapalenie tarczycy i prawdopodobnie hasimoto (nie wiem czy dobrze napisałam,moja siostra też to ma) tylko,że ja póki co nie leczę,bo na to nie mam czasu... (planuje wybrać się w lipcu pod koniec jak skończę praktyki prywatnie do lekarza mojej mamy i zacząć leczenie).Także póki co nie chce dzieci, bo nie chce je krzywdzić. Nie chce by dziecko powiedziało mi,że nie miałam dla niego czasu,bo widziało mnie raptem godzinkę,bo mamusia zapracowana i tatuś też, a ono/e z nianią lub babcią,bo rodzice wolą karierę zawodową niż własne 22 narzeczony ma 28 lat (tzn będzie miał jutro). Jesteśmy razem ponad 7 lat, ponad rok narzeczeństwa. Ślub za rok w zaadoptujemy w przyszłości,ale dziecko już takie większe dziecko. Możliwe,że około 3-4 lat, albo w wieku szkolnym. Edytowany przez 9938be52f5cc0b66c589957c56bb9e18 30 czerwca 2014, 21:16 Dołączył: 2014-06-13 Miasto: Lublin Liczba postów: 1065 30 czerwca 2014, 21:10 kottie napisał(a):Myślałam że ja jedyna taka "nienormalna" jestem. Mam 25 lat, nie wyobrażam sobie rodzić i wychowywać dzieci. Większość koleżanek już ma, nawet po 2 a te co nie mają rozpływają się w zachwytach nad dziećmi. A ja nie lubię i koniec, nie rozczulają mnie, nie budzą żadnych uczuć. Nie wiem co będzie za 5, 10 lat, ale póki co... nieeeJak widać, to właśnie my "normalne" jesteśmy w mniejszości :D laliho 30 czerwca 2014, 21:11 Wyobrażam sobie życie bez dzieci, ale kiedyś na pewno bym chciała. Po prostu jeśli by się to okazało niemożliwe to nie będę walczyć z wiatrakami :) Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14446 30 czerwca 2014, 21:11 kottie napisał(a):Myślałam że ja jedyna taka "nienormalna" jestem. Mam 25 lat, nie wyobrażam sobie rodzić i wychowywać dzieci. Większość koleżanek już ma, nawet po 2 a te co nie mają rozpływają się w zachwytach nad dziećmi. A ja nie lubię i koniec, nie rozczulają mnie, nie budzą żadnych uczuć. Nie wiem co będzie za 5, 10 lat, ale póki co... nieeeTak samo było z moją szwagierką :DCzuła do dzieci jedną wielką wiesz co ? Tydzień temu urodziła dziecko , bo jej się nagle odwidziało ( ma 35 lat) Dołączył: 2013-11-04 Miasto: Jęczydół Liczba postów: 4163 30 czerwca 2014, 21:11 jestem kilka lat w zwiazku, mam lat 25, zarowno ja jak i moj narzeczony nie chcemy dzieci, nie lubimy ich, nie sa nam potrzebne. On jak on ale jak to naprawde szczerze nie trawie dzieciakow, normalnie bym kazde wystrzelala:D gdyby cos sie przydrzylo bylaby to dla mnie zyciowa porazka, nie umiem sobie nawet tego wyborazic:/ jedna z najgroszych rzeczy jakich sie boje w zyciu ostatniepodejscie 30 czerwca 2014, 21:12 Mirinda89 napisał(a):ostatniepodejscie napisał(a):Własnie dla tego autorka zadała dzis to pytanie. Dzieci kocham nad zycie, ale mino prawie lat 32 jeszcze sie na nie nie zdecydowałam. mam metlik w głowie. szczeze to chyba sie boje ze nie podołam, mimo ze potrafie sie zaopiekowac nawet noworodkiem, dzieci lgna do mnie, zreszta ja do nich tez. nie mówie nie, ale kiedy ?????Czego tu się bać? Z całą pewnością dziecko to wielka odpowiedzialność, sporo zmartwień (chociażby choroba dziecka), ale i wiele radości :))Moje zycie od kad pamietam pełne było dzieci, mam liczna rodzinę i te dzieciaki daja " moc". jak sobie pomysle ze wda sie we mnie to z nim oszaleje, choć z drugiej strony bardzo chciał bym miec takiego małego" wariata' jak ja. takiego małego klonika. rabanne22 30 czerwca 2014, 21:18 Serduszko, jakie glupie gadanie? Jesli ktos jest w 100% przekonany, ze rozmnazac sie nie bedzie, to chyba oczywiste, ze wolalby byc bezplodny i nie musiec sie martwic o antykoncepcje. Dołączył: 2007-08-31 Miasto: Yp Liczba postów: 4816 30 czerwca 2014, 21:23 czesto o tym mysle, ale w negatywnym konteksie. lubie spedzac czas ze soba, wyspac sie, pojsc na silownie, saune, spa, poczytac ksiazke, pocudowac w kuchni, zakupy i czasami wyobrazam sobie, ze mam male dziecko. i to wcale nie jest taka fajna wizja. ostatnio, z facetem, bylismy strasznie zmeczeni (on egzaminy, ja polmaraton) - klotnia o kilka naczyn i niezrobiony obiad - a gdyby w tym wszytskim bylo male dziecko?! ja dochodze do wniosnku, ze jest mi dobrze samej i nie mam czasu na dziecko. czuje sie spelniona i szczesliwa bez dziecka. a samotnosc? no coz, moi maja trojke, z czego jedno do niedawna w Anglii, drugie na stale we Francji, a trzecie na poludniu Polski i co? i szczescie, ze chociaz jedno z nich placi podatki w Polsce. dziecko moze byc geniuszem, moze tez byc anorektyczka, moze wyjechac z kraju na stypednium i juz nie wrocic lub zyc na garnuszku rodzicow, bo przeciez pracy nie ma, mieszkania drogie itd. nie wiem kto sie dzis swiadomie decyduje na dziecko. skarbonka bez dna. inwestycja pewna jak amber gold (ponoc niektorzy zarobili na ich lokacie....)nie dosc, ze dzis praca jest niepewna (a jak ktos na umowie zleceniu to gratuluje potomka bez przyszlosci), to jeszcze nie wiadomo co bedzie z ukochanym mezczyzna za kilka lat. moze bedzie kochal dziecko, ale zacznie sie dusic w rodzinie i szukac wrazen poza nia? w koncu rodzina z malym dzieckiem to nudy i meczace obowiazki. nie oszukujmy sie, ciaza nie sprzyja sylwetce. dla mnie to argument jak kazdy inny. owszem, starosci nie zatrzymam, ale poki co chce walczyc o swoja figure (zobaczcie na chikentuna - ona ma 46lat! a wyglada lepiej niz niejedna 20stka). a dzieci wcale takie kochane nie sa. pracowalam jako au pair i to mnie wyleczylo z macierzynstwa. 20miesieczne blizniaczki z piekla rodem. ja padalam na twarz o godzinie 20, razem z dziecmi. poza tym jest pewno zjawisko, o kotrym rzadko sie mowi. jest niewielki procetn rodzicow, ktorzy sa rozczarowani rodzicielstwem, zaluja swoich decyzji, niby zajmuja sie dzieckiem, ale go nie kochaja, robia wszytsko mechanicznie. problem dotyczy matek i ojcow.
ostatniepodejscie 30 czerwca 2014, 20:27 Czy wyobrażacie sobie życie bez dzieci? Pytanie raczej do osób które ich jeszcze nie maja. Dołączył: 2013-01-02 Miasto: Glasgow Liczba postów: 8071 3 lipca 2014, 12:48 Aż mnie zatkało....i muszę chwilowo dać temu upust. Rozumiem, że nie każdy ma powołanie do bycia rodzicem i jeśli faktycznie jest jakaś trudność - to zrozumiałe. Ale argumentacja. co poniektórych....mnie przeraża. ...Czytam, czytam kolejna zakładkę i płakać się chce...jakie społeczeństwo jest na Vitalii...a niektóre komentarze świadczą tylko o autorkach. Zupełnie jakbym włączyła podrzędna stację i słuchała jakiś napompowanych bezmózgich plastików z 5-cm tipsami w kolorach tęczy . Piszecie o dzieciach jak o psach, zawszonych kotach lub karaczanach albo największej dziecko to KIEPSKA INWESTYCJA. Sorry, to kretyńskie, niedojrzałe i daje świadectwo że kobiety są wygodne, leniwe a faceci zdziecinniali i nie dają kobiecie wsparcia. Lekko nigdy nie będzie, bo bycie rodzicem wymaga poświecenia, troski, uwagi zrezygnowania z pewnych rzeczy. A tymczasem musi być SPAAAA, musi być siłkaaaa, musi być fajnieee...żeby przypadkiem rozstęp nie został bo to fee..BO ja muszę świat zobaczyć, świata użyć. Laleczką Barbie być. Zimne piwko z soczkiem w pubach pić. Ręce opadają jak czytam, że facet nie chce mieć dzieci...i kobiety nie wspiera. Chłopaczki z przedszkola ze smoczkami w buzi się bać, jakich mężczyzn wybierają współczesne europejska wyginie. Tylko jakoś nie widzę szczęścia u znajomych , którzy tych strasznych potworków-dzieci nie mają...Jakie to puste, płaskie i próżne. Rozumiem , że są studnia i trzeba je pokończyć, rozumiem, że dziecko kosztuje, że wymaga kombinowania jak z opieką, niania...ale jakoś na te głupie kremy w spaa to macie i na papierosy, tatuaże, kiecki milionowe...? Ja sama dzidzie planuję wkrótce, póki co reguluję podupadłe nie- jest nasza wspólna decyzja, bo uznaliśmy, że bez dziecka jest jest wiele dróg , które przeszliśmy a teraz chcemy zaprosić kogoś nowego by z nami szedł. Bo chce zobaczyć w dziecku odbicie mojego męża i mnie. Bo chce być kochana i kochać. Boję się zmian, ale jednocześnie wiem, że jeśli nie podejmę ryzyka zawsze będę żałować. Mężatka 4 lata po ślubie, 28 lat. A czy ktoś każe Ci myśleć tak jak my? Nie. Zabawne, że zazwyczaj to matki i fanki dzieci krytykują osoby myślące inaczej i się bulwersują, a osoby myślące inaczej tak na dobrą sprawę mają gdzieś co ktoś taki jak Ty robi ze swoim życiem i - z całym szacunkiem - mnie nie interesuje co myślą o mnie osoby Twojego pokroju z ograniczonym światopoglądem, bo wolę mieć więcej kasy + dziecko i być zadbana i żeby ono było zadbane i żyło wygodnie i w dobrobycie (możecie mnie zabić!) lub mniej kasy i brak dziecka, żeby żadne z nas nie było unieszczęśliwione z jakiegokolwiek że większość osób uważa, że jak ktoś jest "pazerny na kasę" to myśli tylko i wyłącznie o sobie. Jak dla mnie widok zadbanej i szczęśliwej matki z dzieckiem, które nie chodzi w podartych ubraniach a matka nie ma tłustych włosów i starych ubrań to fajny widok w przeciwieństwie do drugiego. Bo po co o siebie jakkolwiek dbać, przecież mam dziecko i już nic nie muszę. No pewnie, po urodzeniu najlepiej siedzieć całe życie na tyłku i odkładać sobie od ust, bo przecież dziecko najważniejsze i po co komu pieniądze, skoro jest miłość i szczęście. Sorry - miłością i "szczęściem" ani siebie, ani dziecka żadna nie co do niedojrzałości - niedojrzałością dla mnie jest robienie sobie dzieci na potęgę kiedy nie ma się ku temu warunków, a dojrzałością podejmowanie świadomie decyzji umiejąc realnie ocenić warunki i możliwości, a nie - za przeproszeniem - srać cukiereczkami, kwiatuszkami i serduszkami, że przecież pieniądze to sprawa podrzędna, bo przecież kosztem dziecka można jeść gorsze produkty, ubierać się jak brudas i przyoszczędzać na swojej przyjemności (którą uważam za ważną mimo idiotycznych "argumentów" wyżej; nie mówię tu już o droższych wydatkach, ale chociażby ulubione kosmetyki + godzina świętego spokoju i relaksu w wannie wieczorem). Ale każdy robi jak lubi. Ja zamierzam czerpać z życia pełnymi garściami i nie mieć dylematów w postaci "jutro spaghetti czy śpioszki dla dziecka?".Z poważaniem,Pusta, płytka i tępa lansiara z 20cm tipsami.(tak na serio to nie jestem ani pusta, ani płytka, ani tępa i nie mam 20cm tipsów, jakby ktoś nie zrozumiał, bo spotkałam się z takimi przypadkami) Edytowany przez CrunchyP0rn 3 lipca 2014, 12:52 Pepa_ 3 lipca 2014, 12:56 CrunchyP0rn napisał(a):.... Zabawne, że zazwyczaj to matki i fanki dzieci krytykują osoby myślące inaczej i się bulwersują, a osoby myślące inaczej tak na dobrą sprawę mają gdzieś co ktoś taki jak Ty robi ze swoim życiem ..Myślę, że tak się niesłusznie utarło - gdyż kobiet posiadających dzieci jest jednak więcej niż tych bezdzietnych. Zawsze ktoś w podobnym temacie wyskoczy z jakimś "bulwersem" ;-), a prawdopodobieństwo, że będzie to matka polka jest większe. Ja dzieci mam, nie wyobrażam sobie - siebie w wersji bezdzietnej, ale totalnie jest mi obojętne czy sąsiadka z IIIp chce mieć potomstwo czy woli opiekować się zwierzętami. Jej życie - jej wybór. Dołączył: 2008-11-16 Miasto: Wioseczka Liczba postów: 8092 3 lipca 2014, 19:38 anulka7 napisał(a):Aż mnie zatkało....i muszę chwilowo dać temu upust. Rozumiem, że nie każdy ma powołanie do bycia rodzicem i jeśli faktycznie jest jakaś trudność - to zrozumiałe. Ale argumentacja. co poniektórych....mnie przeraża. ...Czytam, czytam kolejna zakładkę i płakać się chce...jakie społeczeństwo jest na Vitalii...a niektóre komentarze świadczą tylko o autorkach. Zupełnie jakbym włączyła podrzędna stację i słuchała jakiś napompowanych bezmózgich plastików z 5-cm tipsami w kolorach tęczy . Piszecie o dzieciach jak o psach, zawszonych kotach lub karaczanach albo największej dziecko to KIEPSKA INWESTYCJA. Sorry, to kretyńskie, niedojrzałe i daje świadectwo że kobiety są wygodne, leniwe a faceci zdziecinniali i nie dają kobiecie wsparcia. Lekko nigdy nie będzie, bo bycie rodzicem wymaga poświecenia, troski, uwagi zrezygnowania z pewnych rzeczy. A tymczasem musi być SPAAAA, musi być siłkaaaa, musi być fajnieee...żeby przypadkiem rozstęp nie został bo to fee..BO ja muszę świat zobaczyć, świata użyć. Laleczką Barbie być. Zimne piwko z soczkiem w pubach pić. Ręce opadają jak czytam, że facet nie chce mieć dzieci...i kobiety nie wspiera. Chłopaczki z przedszkola ze smoczkami w buzi się bać, jakich mężczyzn wybierają współczesne europejska wyginie. Tylko jakoś nie widzę szczęścia u znajomych , którzy tych strasznych potworków-dzieci nie mają...Jakie to puste, płaskie i próżne. Rozumiem , że są studnia i trzeba je pokończyć, rozumiem, że dziecko kosztuje, że wymaga kombinowania jak z opieką, niania...ale jakoś na te głupie kremy w spaa to macie i na papierosy, tatuaże, kiecki milionowe...? Ja sama dzidzie planuję wkrótce, póki co reguluję podupadłe nie- jest nasza wspólna decyzja, bo uznaliśmy, że bez dziecka jest jest wiele dróg , które przeszliśmy a teraz chcemy zaprosić kogoś nowego by z nami szedł. Bo chce zobaczyć w dziecku odbicie mojego męża i mnie. Bo chce być kochana i kochać. Boję się zmian, ale jednocześnie wiem, że jeśli nie podejmę ryzyka zawsze będę żałować. Mężatka 4 lata po ślubie, 28 lat. Dokładnie ........Super to wszystko ubrałaś w słowa...zgadzam sie z Tobą w 1000%!!!!!! idealia 4 lipca 2014, 14:02 Pepa_ napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):.... Zabawne, że zazwyczaj to matki i fanki dzieci krytykują osoby myślące inaczej i się bulwersują, a osoby myślące inaczej tak na dobrą sprawę mają gdzieś co ktoś taki jak Ty robi ze swoim życiem ..Myślę, że tak się niesłusznie utarło - gdyż kobiet posiadających dzieci jest jednak więcej niż tych bezdzietnych. Zawsze ktoś w podobnym temacie wyskoczy z jakimś "bulwersem" ;-), a prawdopodobieństwo, że będzie to matka polka jest większe. Ja dzieci mam, nie wyobrażam sobie - siebie w wersji bezdzietnej, ale totalnie jest mi obojętne czy sąsiadka z IIIp chce mieć potomstwo czy woli opiekować się zwierzętami. Jej życie - jej wybór. Bo mentalnie i emocjonalnie jestes dojrzala i madra osoba. Bulwersantki zatrzymaly sie w tych kategoriach na poziomie pogimnazjalnym. Drakulina 4 lipca 2014, 15:27 Tak, mam 25 lat, jestem w stałym związku 9 lat i nie planuję dzieci. Nie mam w sobie instynktu macierzyńskiego i jestem dosyć egoistyczna, więc nie nadawałabym się na matkę. Czasami brakuje mi cierpliwości na mojego królika a co dopiero do dziecka. Natomiast, moje znajome, które posiadają dzieci ogarnia straszny bulwers na to "co ja wyprawiam". W zasadzie to są już moje byłe koleżanki, macierzyństwo całkowicie je pochłonęło i stały się bardzo krytyczne w stosunku do bezdzietnych osób, singli, czy też par homo. Edytowany przez Drakulina 4 lipca 2014, 15:29 LanaLana 12 lipca 2014, 19:35 Niektóre komentujące tu osoby niepotrzebnie spłaszczają temat, nie chodzi tylko o pieniądze na kosmetyki, spa i "milionowe sukienki". Ja po prostu nie mam instynktu macierzyńskiego, nie przepadam za dziećmi, nie chcę ich rodzić, wychowywać, po prostu czuję, że to nie jest dla mnie i nie widzę powodu, dla którego miałabym się zmuszać, bo "tak wypada", bo "przecież jestem kobietą, bez dzieci będę niespełniona i nieszczęśliwa na starość", albo "bo nie chcę wyjść na egoistkę, dla której najważniejsza jest kariera, a nie drugi człowiek". Uważam, że w przypadku takim jak mój lepiej świadomie nie mieć dzieci i tym samym nie unieszczęśliwiać ani siebie ani potencjalnego potomstwa wzajemną relacją, która była wymuszona konwenansem i presją otoczenia. Czy lepiej, żebym była nieszczęśliwą, sfrustrowaną, a przede wszystkim złą matką niż po prostu zadowoloną ze swojego życia osobą bezdzietną, która przecież nikomu nie wadzi? Zastanówcie się. Nie każdy jest stworzony do bycia rodzicem i całe szczęście, jeśli zdaje sobie z tego sprawę, bo znam wiele osób, które nigdy nie powinny mieć dzieci, a je mają i to wcale nie jest fajne.
Postów: 292 151 od maja 2012 roku staram sie o ciaze, przeszlam szereg badania, wizyt i prob z klomifenem i nic, ponad dwa lata czytalam i liczylam i mialam nadzieje teraz tez chce czytac liczyc i miec nadzieje odpuszczam bo boje sie ze przegram psychicznie wlasne zycie a przeciez jest takie fajne, mam meza, prace, dom, moge spac ile che, podrozowac gdzie i kiedy chce, jesli macie ochote podzielic sie myslami jak wrocic do zycia i przestac myslec o wyjkresa dniach plodnych i nie plodnych wymowkach w pracy wobec wizyt u lekarza to piszcie zycie bez dziecka jest inne ale rownie wazne i zabawne, musimy sie tylko inaczej zorganizowac Ania_84, agniesja, Paragonik_93, momo1009, godaweri, Stefka, lenka123321, pepsunieczka, Paulette, Aaneta lubią tę wiadomość Postów: 39244 31310 Postów: 3955 4485 Podziwiam, jest to bardzo trudne. Mogę się spytać czy próbowaliście wszystkich metod? Czasami jak się odpuści zdarza się niespodzianka Jest to bardzo wyczerpujące psychicznie, ja rozważałabym adopcję, której nikomu nie narzucam, ale dla mnie dziecko jest najwyższą wartością, zresztą ja nie mam jakiejś satysfakcji z życia teraźniejszego, bo moja psychika od kilku lat jest gdzie indziej... Ania_84 lubi tę wiadomość Postów: 39244 31310 Fatim my juz przerabialismy temat adopcji .. poki co nie kwalifikujemy sie ;/ po drugie ja mam chorobe przewlekla.. adpcja wbrew pozorom nie jest łatwa Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa Postów: 3955 4485 W tym chorym kraju na pewno, w końcu dzieciom lepiej jest w sierocińcach Postów: 292 151 Fatim dlamnie dziecko jest rowniez najwieksza wartoscia i cieszylabym sie gdybym je miala, niestety nie jest mi to dane wiec co mam umrzec, zatracic sie w smotku i wciagnac w to ukochane otoczenie tylko raz moge zyc, sprobowalam chcialam ale nie wyszlo wiec teraz musze sprobowac zyc inaczej, nie mam zadnego planu, jedyne co chce to byc szczesliwa z dzieckiem czy bez dziecka najwazniejsze zebym znowu zaczela sie usmiechac i cieszyc z zycia z meza z samej siebie Ania_84, Ewosińska, agniesja, godaweri lubią tę wiadomość Postów: 39244 31310 Alicja my po otrzymaniu wynikow odbudowalismy to co sracilismy przez 9 miesiecy kiedy nas oklamywano .. i wiem jedno.. bez dziecka tez da sie zyc.. widomo chcielibysmy bardzo dlatego jeszcze probujem ale w ciagu tego roku zblizylism sie z mezem jak nigdy wczesniej Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa la Autorytet Postów: 2969 2381 My przestaliśmy sie starać. Nie stać nas na in vitro z własnej kieszeni, więc na dzień dzisiejszy zrezygnowaliśmy z badań. Obydwoje z mężem steierdziliśmy, że życie na dziecku się nie kończy. Mamy siebie, marzenia i będziemy je spełniać. Nie zamknę sie w ciemnym pokoju i nie będę płakać, bo ludziom gorsze tragedie w życiu sie dzieją. Jezeli kiedyś pojawi sie dziecko będę najszczęśliwsza kobieta na świecie, jezeli nie to trudno i tak przecież wiele mam. olka30, momo1009, Yousee lubią tę wiadomość 2012-2015 pierwsze starania, czynnik męski, 2IUI, ciąża biochemiczna - maj 2021 kwalifikacja do ICSI+FAMSI długi protokół punkcja, 30 jaj, 21 dojrzałych, zapłodnionych 6 I transfer (ET) blastka II transfer (FET) blastka biochemiczna😔 III transfer (FET) blastka ciąża pozamaciczna😔 IV transfer (FET na cyklu naturalnym) blastki i biochemiczna Koniec naszych starań. la Autorytet Postów: 2969 2381 Morisek choroba zazwyczaj łączy i tak trzeba podejść do niepłodności. My tego nie wybierałyśmy, to się nam niestety przytrafiło i jest to straszne, ale trzeba żyć dalej. aszka lubi tę wiadomość 2012-2015 pierwsze starania, czynnik męski, 2IUI, ciąża biochemiczna - maj 2021 kwalifikacja do ICSI+FAMSI długi protokół punkcja, 30 jaj, 21 dojrzałych, zapłodnionych 6 I transfer (ET) blastka II transfer (FET) blastka biochemiczna😔 III transfer (FET) blastka ciąża pozamaciczna😔 IV transfer (FET na cyklu naturalnym) blastki i biochemiczna Koniec naszych starań. Coraz wiecej par ma problem z poczeciem dziecka bo stres, cywilizacja i to wszystko powoduje ze sa takie a nie inne problemy. Ja sie za bardzo nie napinam, mysle, ze co ma byc to bedzie, bo co mam zrobic. Na pewno nie zamierzam sie uzalac i tak duzo w zyciu osiagnelam, dobra pozycje zawodowa, mam przyjaciol super i kochanego meza. agniesja lubi tę wiadomość ALicja83 - wiesz, ja myślę, że to wbrew pozorom dobrze, że postanowiłaś zorganizować sobie życie bez dziecka, oczywiście na chwilę obecną. Najgorsze, co może się przytrafić, to życie w zawieszeniu, w oczekiwaniu - to tylko zwiększa frustrację i odbiera radość życia. W chwili obecnej jesteście z mężem we dwoje, więc organizujcie, korzystajcie, podróżujcie, cieszcie się chwilą Ale nie poddawajcie się - przyjdzie chwila, kiedy trzeba będzie życie przeorganizować jeszcze raz, uwzględniając w codziennych planach dziecko Postów: 292 151 hej dziewczyny strasznie wam dziekuje ze sie odezwalyscie otwierajac ten watek nie myslalam ze ktokolwiek zareaguje a to ze mnie nie potepiacie czy tez nie wysmialyscie jest jeszcze bardziej budujace dzisiaj jeszcze nie jestem szczesliwa ale wiem ze czas leczy rany i moze zamknelys sie te drzwi ale napewno otworza sie nowe kazdej z was zycze szczescia z dzieckiem czy tez bez ale najwazniejsze szczescia bo jak jestesmy szczesliwe to jestesmy ladniejsze, zabawniejsze i mamy 100 pomyslow na sekunde ktore notabene warto realizowac napiszcie prosze z jakiego mista pochodzicie co powiecie na pomysl abysmy wspolnie napisaly ksiazke o zadziorskim tytule "chialam byc super mama stalam sie mega kobieta" moze nasze przezycia, uczucia itd. pomoga innym, rozbawia i pokaza ze nasz dramat mozna przezyc i zaczac od nowa ? Ania_84, vanessa lubią tę wiadomość Postów: 39244 31310 Ja Kielce super pomysl z ksiązką Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa Postów: 4338 5103 Ja długo odkładałam zajście w ciążę. Zanim odstawiłam tabletki zrobiłam wszystko, żeby bez udziału dodatkowych leków doprowadzić swój organizm do ładu- udało się, mam wreszcie dobre samopoczucie, nie mam już nadwagi ani stanów depresyjnych. Jestem w fajnym związku. Jeśli nie uda się w ciągu roku, będę sobie dryfować dalej bez umieszczania w tym życiu myśli o dziecku. Nie chcę laparoskopii, inseminacji, in vitro. Dopuszczam jedynie jakąś lekką farmakologię. Teraz się trochę ekscytuję całym tym obserwowaniem ciała i jestem niecierpliwa, ale myślę,,że w kolejnym cyklu już będę spokojniejsza. Jeśli mój organizm nie jest w stanie sprostać ciąży, to widocznie nie powinnam mieć dzieci. Bardzo długo zastanawiałam się w ogóle, czy przekazywać dalej moje słabe geny, bo moje hashimoto to pikuś przy innych chorobach autoimmunologicznych występujących w rodzinie. Więc nie będę nic robić na siłę. Dziecko będzie naturalnym uzupełnieniem naszego życia, ale bez niego też sobie poradzimy. Yousee lubi tę wiadomość hashi, pcos, hiperinsulinemia, insulinooporność, trombofilia, 3 x biochemiczna Postów: 1007 456 czesc własnie wczoraj wieczorem przed spaniem mówiłam do męża że jak się nie uda do nowego roku to chciałabym odpuscic on twierdzi, że nie bede potrafiła bo jestem niecierpliwa staramy się od czerwca 2013 ja mam owu co miesiąc, hsg wykazało że mam obie strony drożne, męża nasienie OK w listopadzie mam rezonans magnetyczny a w grudniu gin chce mi zrobic histeroskopie i na tym konczy współprace ze mną i odsyła do specjalisty więc od stycznia na Polną do Poznania albo odpuścić i nic nie robić... Madzia82 lubi tę wiadomość 2015 corka 😍 po 2 latach starań Starania o rodzeństwo od 2016 Ja wysoka prolaktyna , 2 mutacje On brak plemników, wysoka homocysteina , 2 mutacje Morisek28 wrote: Aszka to sie ciesz, ja nie mam nic. Pracę straciłam no ciągłe bóle brzucha przez Endo uziemialy mnie w domu i przez te L4 idzi mi nie tak. Czasem to mam ochote pójść do lasu wykrzyczeć sie albo nie wiem co zrobić. ja tez sie lecze na tarczyce i na serce, czasami mam takie dni, ze mnie bardziej boli ale ide do pracy. Wg mnie najsilniejsza jest samomotywacja, a poza tym czy chce czy nie chce musze pracowac, bo nie mamy rodzicow ktorzy np maja dom i z nami mieszkaja i placa rachunki. A poza tym facet tez moze np umrzec, ja widzialam juz rozne w sytuacje w zyciu i nie uwazam ze nalezy polegac wylacznie na drugiej osobie, ale mi to obojetne jak ktos zyje, po prostu ja jestem z tych niezaleznych np mam taka sasiadke, 6 dzieci ona nie pracowala bo rodzila dzieci, a facet pracowal, malo zarabial ale zawsze, mieszkanie dostali socjalne. Facet umarl, z mopsu dostaje babka teraz ale wiadomo grosze, i codziennie widze to chodzi z kilkoma bulkami i drobiazgami, czy jest szczesliwa ze ma dzieci? Nie, jest zabiedzona i wyglada jak trup. Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 października 2014, 14:11 Paragonik_93, godaweri lubią tę wiadomość la Autorytet Postów: 2969 2381 Alicja tytuł książki byłby świetny Anna255 lubi tę wiadomość 2012-2015 pierwsze starania, czynnik męski, 2IUI, ciąża biochemiczna - maj 2021 kwalifikacja do ICSI+FAMSI długi protokół punkcja, 30 jaj, 21 dojrzałych, zapłodnionych 6 I transfer (ET) blastka II transfer (FET) blastka biochemiczna😔 III transfer (FET) blastka ciąża pozamaciczna😔 IV transfer (FET na cyklu naturalnym) blastki i biochemiczna Koniec naszych starań. Postów: 241 103 oooo, jestem za książką , tytuł świetny. Jakie masz pomysły na tematy poszczególnych rozdziałów? Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 października 2014, 14:17 " Bóg nie wysyła nas na pole bitwy bez potrzebnego nam sprzętu" Postów: 292 151 dzien dobry dziewczyny wstawac brac sie za zycie mamy piatek 17 pazdziernika 2014 godzina 11:00 ja juz jestem w pracy, po pierwszej kawie, musze sie z pisaniem streszczac bo ten rozowy kolor strony internetowej jest dla moich kolezanek podejrzany a byloby jeszcze gorzej gdyby szef sie dowiedzial co do ksiazki to smiejcie sie ale ja naprawde mysle powaznie zeby sie tym zajac co do rozdzialow to jeszcze nie mam nic konkretnego ale moze ktoras z was ma jakis pomysl moze nalezalo by zaczac jak to sie staralysmy swietnie mature zdac, pierwszy chlopak, wyszukany maz, wesele, wspolne mieszkanie przy wszytskim naturalnie towarzyszyly nam motyle w brzuchu o ciazy ehh niebylo mowy, to jeszcze nie czas, pamietac pierwsza wizyta u ginekologa proba pytan jak to zrobic coby w ciaze nie zajsc, nie wiem jak u was ale mnie wspomagal kolezanka razem czytalysmy bravo - pamietacie ? ruszcie myslami w stecz napewno razem storzymy fajny pierwszy rozdzial wstawac dziewczyny czekam na pomysly Ania_84, Siemka lubią tę wiadomość Postów: 241 103 A potem gromadziłam mnóstwo przepisów, bo uwielbiam gotować,żeby przyszłemu męzowi dogadzać, " Bóg nie wysyła nas na pole bitwy bez potrzebnego nam sprzętu"
Dziś Bezdzietnik, jako że jest blogowym młokosem, z definicji krnąbrnym i nieobliczalnym, postanowił sam pod sobą wykopać dołek – czyli udowodnić, że życie bez dzieci to katastrofa. Wszystkich, którzy lubią swój bezdzietny status, proszę o natychmiastowe opuszczenie tej strony, wymazanie jej z pamięci i listy polubień na fejsie. Reszta może zostać i radośnie obserwować, jak bezdzietne obiboki zbierają zasłużone bęcki. Oto cała prawda o życiu bez dzieci. 1. Życie bez dzieci to wieczna zgryzota. Bo wybija siedemnasta i trzeba coś ze sobą począć. Siłownia? Warsztaty z burleski? Nauka norweskiego? Gdy spora część ludzkości w domowym zaciszu dogląda potomstwa, sprawdza zeszyty czy negocjuje podwyżkę kieszonkowego, ty, bezdzietny nieszczęśniku, łamiesz sobie język na norweskich dyftongach albo pocisz się, próbując opanować paso doble. No i co z tego masz, prócz pozdzieranych pięt i przeczytanych sześciu tomów „Mojej walki” Knausgarda w oryginale? 2. Życie bez dzieci to jet lag, odciski i wyrzuty sumienia. Bo tak się dziwnie składa, że jeżeli człowiek ma czas i trochę kasy, od razu zaczyna trwonić to na podróże. I buja się od bieguna do bieguna, od Grenlandii po Australię, narzucając się planecie i powiększając dziurę ozonową. Zamiast siedzieć na kanapie, oglądać Discovery i karmić oseska. 3. Życie bez dzieci to nieustanne wyrzeczenia. Taki bezdzietny osobnik lekkomyślnie wyrzeka się zasiłków macierzyńskich, urlopów rodzicielskich, becikowego, wózkowego, wolnego z tytułu opieki nad dzieckiem, a nawet 500+! Asceta. Albo idiota. Bo kto normalny nie bierze, jak dają? Żeby mu jeszcze za to pomnik postawili, ale gdzie tam! Wciąż słyszy, że jest szkodnikiem, pasożytem i obciążeniem dla budżetu. I musi z tym żyć. 4. Życie bez dzieci to bezsensowne nałogi. Na przykład uzależnienie od psa albo kota. Bierze sobie taki bezdzietny biedaczyna persa albo innego maltańczyka i od razu cofa się w rozwoju o epokę świetlną. Zamiast mówić, plecie bzdury o bezglutenowej karmie. Zamiast się rozmnażać, rozmnaża sierściucha. Zamiast martwić się o to, kto mu szklankę wody na starość poda, martwi się, jak podać kotu czopek. A przecież, powiedzmy to sobie jasno, kot nie będzie mu zmieniał na starość pampersów! 5. Życie bez dzieci to prosta droga do terroryzmu. Wielu bezdzietnych rezygnuje z potomstwa dla dobra planety. Inni poświęcają swój wolny czas na działalność społeczną, opiekę nad zwierzętami albo rozpieszczanie siostrzeńców. A przecież każdy trzeźwo myślący egzemplarz homo sapiens powinien inwestować wyłącznie we własne geny. Bo inaczej człowiek zostaje ekologiem, altruistą albo nawet ekoterrorystą. 6. Życie bez dzieci to długie i ciche wieczory… z winem, książką i ulubionymi serialami, a to całkowicie wbrew naturze. Gdyby Bóg chciał, żeby ludzkość spędzała wieczory, oglądając seriale, stworzyłby Netflixa. A każde dziecko wie, że Netflixa stworzyli Amerykanie. 7. Życie bez dzieci to długi, monotonny związek. Statystyki dowodzą, że małżeństwa bez dzieci są szczęśliwsze, trwalsze i dają więcej satysfakcji niż małżeństwa z dziećmi. I jak tu nie rozpaczać?! Człowiek chciałby się pokłócić, trzasnąć drzwiami, wystąpić o separację, a tu klops! Szczęście i harmonia. Nic tylko palnąć sobie w łeb! 8. Życie bez dzieci to niebezpieczeństwo zrobienia kariery. No bo skoro nie ma dzieci, to coś trzeba robić. A wiadomo, że nic tak nie unieszczęśliwia człowieka jak kariera zawodowa. Gabinety psychologiczne pełne są dyrektorów, biznesmenów i artystów na skraju załamania nerwowego. Za to brak pracy, brak ambicji i brak samodzielności finansowej to prosta droga do życiowego spełnienia. 9. Życie bez dzieci to ponure widoki na przyszłość. Wiadomo, każdy bezdzietny będzie żałował, umierał w skrajniej biedzie i osamotnieniu, i nawet kot karmiony bezglutenowymi chrupkami się na niego wypnie. I tak to wygląda. Bez upiększeń i przekłamań. Czy jesteście na to gotowi?:) Rys. Aneta Gwóżdź
życie bez dzieci forum